Bóg się rodzi, moc truchleje…

Na stronie internetowej pewnego uniwersyteckiego instytutu został zamieszczony krótki tekst. Można powiedzieć, że to dedykacja. Treści następującej:

W imieniu (tu pojawia się nazwa dyrekcji właściwego instytutu) życzę Państwu pięknych, radosnych i rodzinnych świąt BOŻEGO NARODZENIA, ŚWIĄT ZWYCIĘSTWA ŚWIATŁA NAD CIEMNOŚCIĄ, DOBRA NAD ZŁEM, NADZIEI NAD JEJ BRAKIEM. HOSANNA NA WYSOKOŚCI, A NA ZIEMI POKÓJ. TAKŻE W NASZYCH SERCACH.

Taka dedykacja zasługiwałaby pewnie na miano pięknej, bo niesie nadzieję. Inaczej odczytują tę deklarację czytelnicy, którzy rozpoznali sens pokusy samowystarczalności, ograniczenia wiary do reguł i instrukcji. Przypomina to uczonych w Piśmie i faryzeuszy w czasach Jezusa Chrystusa. Znamienne są w tym kontekście słowa, które wypowiedział papież Franciszek do Wiernych w trakcie modlitwy. Papież Franciszek zwrócił uwagę, że tak, jak było w przypadku faryzeuszy, „także i dla nas czymś niebezpiecznym jest uważanie samych siebie za akceptowalnych, lub jeszcze gorzej, za lepszych od innych tylko ze względu na przestrzeganie zasad, zwyczajów, nawet jeśli nie kochamy naszych bliźnich, mamy twarde serca, jesteśmy aroganccy i dumni”. W listopadzie bieżącego roku Papież Franciszek odróżniał bardzo wyraźnie zachowanie uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Bowiem zachowanie faryzeuszy oparte było na wykluczaniu. Zachowanie Jezusa, do którego odnosi się przytoczona powyższa dedykacja, nie było oparte na wykluczaniu. Zachowanie Jezusa oparte było na inkluzji. To zasadnicza różnica.

W przypadku powyższej dedykacji pochwalić można jedynie uniwersalizm jej autora. Biblijny okrzyk „Hosanna na wysokości” pojawia się w jednej z pieśni, którą odśpiewuje się w kościele w okresie poprzedzającym Wielkanoc. Okrzyk ten należy bowiem do obrzędowości Niedzieli Palmowej. „Hosanna na wysokości”. „Hosanna Synowi Dawidowemu”. Wierni przynoszą w tym dniu palmy. Ta koincydencja przywodzi na myśl pewną scenę z filmu „Rozmowy kontrolowane”. Jest to scena rozmowy podczas wigilii u państwa Molibdenów. Dla poprawienia nastrojów przytaczam ją poniżej:

Zambik: Miał być szczupak po litewsku, ale że nie dostałem szczupaka, więc będzie goloneczka w piwie, towarzyszu generale.
Molibden: Ooo, brawo!
Zambik: Bardzo wystawna wigilia.
Molibden: No zgodnie z tradycją właściwie powinien być opłatek.
Zambik: Słusznie, słusznie, ale nie róbcie z tego zagadnienia. Najważniejsza jest tradycja. Podzielimy się jajeczkiem.
Molibden: Aha.

Wesołych Świąt.
Antoni Wojniłłowicz

Komentarze

Komentarze